O automatyzacji myśli

W grudniowym numerzu miesięcznika Znak ukazał się nasz nowy tekst o czytaniu, pisaniu i myśleniu w kontekście LLM-ów. 

Piszemy w nim między innymi tak:

"We wrzawie medialnej wokół tematu przypisywanie maszynom obliczeniowym atrybutów myślowych, takich jak świadomość, sprawczość czy autonomia, stało się powszechne (słyszymy o „świadomej AI”, „autonomicznej AI”, „nadludzkiej AI” czy o „superinteligencji”). W przypadku sprawczości i autonomii pojęciowy zamęt może wynikać z pomieszania potocznego użycia słów z zawężonym i precyzyjnym znaczeniem, które tym samym słowom nadaje się w języku naukowo-technicznym. Przypadek czytelniczych zdolności AI wydaje się podobny. W końcu czytniki CD też „czytają”, w matematyce też się interpretuje, a językiem w informatyce jest właściwie wszystko, tylko co z tego? Ale mówienie o „świadomej AI” lub sięganie po metaforę „nadczłowieczeństwa” do opisu skuteczności systemów obliczeniowych, podobnie jak pochodzące od informatyków z firmy OpenAI wrzutki o tym, że ChatGPT „to coś więcej niż kod” i że „powstaje inteligentniejszy od nas gatunek”, należy już uznać za informatyczny odlot. A przede wszystkim za konsekwentnie realizowaną strategię biznesową, która utrzymuje ruch w interesie, przyciągając uwagę medialną i pieniądze inwestorów.

Pytania o czytanie – o jego funkcję, potrzebę i sens – w erze AI będą tym trafniejsze, im szybciej uporządkujemy ten pojęciowy zamęt, ale też oduczymy się romantyzować tę czynność, przyjmując nowe linie obrony czytelnictwa. Powszechny dostęp do generatorów tekstów wymusza na nas usytuowanie tych pytań w kontekście szerszym niż kultura literacka i jej dyskursy. No i ostatnie, równie istotne, o ile nie największe wyzwanie: uznanie faktu, że AI ma o wiele więcej wspólnego z brzydkim słowem na literę „k”, niż powszechnie się o tym mówi. Przyszłość czytania zależy od tego, na ile będziemy potrafili wyciągnąć z tego faktu polityczne wnioski."

10000069181000006919